W ramach prowadzonych zajęć umuzykalniających staraliśmy się przekazać młodym ludziom, główną ideę projektu. Znakomitym przykładem tego, że muzyka nie zna granic była muzyka klasyczna. Są to utwory w większości instrumentalne, kiedy to można skupić się na odbiorze kompozycji, a nie zrozumieniu tekstu. To zdecydowanie wpływa na uniwersalność muzyki. Tłumaczyliśmy także, że ponadkulturową zwana jest także muzyka ludowa. Folklor zawsze „się sprzedaje". Jest to muzyka, która z jednej strony kojarzy się z danym krajem, ale też, szczególnie w nowoczesnych aranżacjach, staje się niezwykle ciekawa, jak chociażby polskie mazurki w wersji jazzowej Artura Dutkiewicza, które zrobiły furorę w Azji.
Pokazywaliśmy, że w dzisiejszym świecie granice w muzyce zanikają coraz bardziej również dzięki temu, iż duży nacisk kładzie się na edukację lingwistyczną. Dzieci uczą się języków obcych już w przedszkolu, a później, w nieco starszym wieku wielu z nich wybiera często dość „egzotyczne języki". Posługiwanie się językiem włoskim czy hiszpańskim na nikim nie robi już wrażenia. Na topie są język japoński, arabski czy też norweski. Chcieliśmy, aby młodzi ludzie zapamiętali, że muzyka jednoczy. Są w historii takie utwory, które łączą, ponad wszelkimi podziałami, jak chociażby „Barka” którą wszyscy śpiewaliśmy opłakując zmarłego Jana Pawła II, czy ostatnio – „Sound of silence” odtwarzany wielokrotnie po śmierci Pawła Adamowicza.
Tłumaczyliśmy, że muzyka nie zna granic także patrząc przez pryzmat konfliktu. Nieustanny spór o to, czy wielki kompozytor, Fryderyk Chopin był bardziej Polakiem czy też Francuzem, nie przeszkadza ani jednym ani drugim w wychwalaniu jego talentu. Jeszcze bardziej konflikt ten nie przeszkadza Japończykom, którzy darzą Chopina szczególnym uwielbieniem. Na drugim biegunie muzycznym znalazły się Chiny i ich zachwyt zespołem Bayer Full :)
Przypominaliśmy, że w 2016 roku w Polsce odbyły się Światowe Dni Młodzieży. Do naszego kraju przybyły tłumy młodzieży z całego świata. Mówili w dziesiątkach różnych języków. Ale porozumiewać się ze sobą mogli w bardzo prosty sposób – dzięki uniwersalnemu językowi muzyki. Niesamowite i wzruszające było ich wspólne śpiewanie pieśni religijnych – gdy do tej samej melodii śpiewali razem – każdy w swoim ojczystym języku.
Wspominaliśmy także nazwisko Urszuli Dudziak - wokalistki jazzowej. Jej muzyka nie zna granic. Dlaczego? W związku z autorskim pomysłem na swój własny styl. Artystka śpiewa w wymyślonym przez siebie języku, dzięki czemu jej "Papayę" zna i kocha cały świat. Wskazywaliśmy, że granic nie zna także muzyka filmowa – jej uniwersalność polega na tym, że powstają odrębne wersje językowe utworów przewodnich danego filmu wyświetlanego w konkretnych krajach, dzięki czemu piosenki te mogą je śpiewać i rozumieć dzieci na całym świecie, jak chociażby „Let it go” czyli „Mam tę moc”.
